Swoją drogą

IMGP9469

IMGP9468

Myślałem, że już to foto kiedyś prezentowałem, tym bardziej że wielokrotnie już opowiadałem o przedstawionej tutaj sytuacji. Ale skoro nie, to pewnie dlatego, że zdjęcie jest paskudnie ciemne i nigdy go satysfakcjonująco nie obrobiłem (jaśniejsza wersja jest wynikiem obróbkowego gwałtu i wielokrotnego odszumiania).
Co tu się wydarzyło? Otóż miałem w Marktredwitz 20 minut na przesiadkę z pociągu z Plauen na ostatni w dobie do czeskiego Chebu, gdzie wtedy spałem. Pociąg wyruszył z Plauen punktualnie, lecz po drodze czekaliśmy na pogotowie do pasażera i spóźnienie wzrosło do 30 minut. Widząc, co się kroi, wspiąłem się na wyżyny mojego niemieckiego i poprosiłem konduktora o zgłoszenie przesiadki na pociąg do Czech. Po przyjeździe do Marktredwitz okazało się jednak, że pociągu ani widu, odjechał 10 minut(!) temu. W tym momencie w mojej głowie nastąpił skomplikowany proces myślowy, co na zawsze nauczyło mnie reagowania na niespodziewane sytuacje. Wymyśliłem kilka rozwiązań, rozważyłem wszystkie za i przeciw oraz wybrałem jedno do realizacji. Ponieważ uznałem, że wolę nie tracić kasy na niemiecki nocleg ani czasu na czekanie na następny pociąg do rana (ok. godz. 7 czy 8), skończyło się na 30-kilometrowym spacerze po nocy z niemieckiej stacji kolejowej do mojego czeskiego łóżka i wtedy właśnie powstały te zdjęcia. Ze względu na porę minęło mnie tylko kilka samochodów, ale żaden nie chciał mnie podwieźć. Cała trasa zajęła mi jakieś 5 godzin, ale w końcu lepiej wylądować w łóżku o 4 w nocy niż o 9 rano, co nie?

/// gdzieś między Marktredwitz a Schirnding, wrzesień 2009